
Wystarczyło kilka godzin, by z zabytkowej willi przy al. Kasprowicza we Wrocławiu została góra gruzu. Robotnicy zburzyli ją w sobotę rano. Na miejsce wezwano policję. Konserwator zabytków nakazał wstrzymanie prac, ale zanim to się stało, z willi zostało już tylko przyziemie. – To niepowetowana, nieodwracalna strata dla dziedzictwa kulturowego Wrocławia – skomentował Daniel Gibski, dolnośląski wojewódzki konserwator zabytków.
Jak podkreślił w wydanym w sobotę wieczorem oświadczeniu wojewódzki konserwator zabytków, nie opiniował on ani nie uzgadniał rozbiórki tego obiektu. – Zaalarmowany doniesieniami konserwator zabytków w dniu dzisiejszym w godzinach porannych udał się na miejsce – w tym czasie z budynku pozostała jedynie partia przyziemia. Prace wstrzymane zostały na ustne polecenie, na miejscu nie było kierownika budowy ani książki budowy, do której wpisuje się adnotacje o wstrzymaniu prac – czytamy w oświadczeniu. – Willa chroniona była poprzez indywidualny wpis do Gminnej Ewidencji Zabytków, oraz przez położenie na terenie historycznego układu urbanistycznego Karłowic, objętego tą samą formą ochrony; była także chroniona ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Prezentowała niezwykle malowniczą formułę willi miejskiej z początku XX wieku, z proporcjonalnie skomponowaną bryłą, z charakterystycznym łączeniem materiałów (kamienne przyziemie, tynkowane elewacje, ceglany detal, partie w konstrukcji szachulcowej) – dodaje konserwator.
Daniel Gibski podkreśla, że konieczne jest sprawdzenie stanu formalno-prawnego. – Jeśli rozbiórka prowadzona była w charakterze samowoli budowlanej, podjęte zostaną odpowiednie kroki, łącznie wykorzystaniem art. 108 i 110 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (wykroczenia i przestępstwa przeciwko zabytkom). Zawiadomiona została policja, skierowane zostanie zawiadomienia do prokuratury – dodaje wojewódzki konserwator zabytków.






