
Chyba nie takiej reakcji władz Wrocławia spodziewali się uczniowie Technikum nr 15 przy ul. Skwierzyńskiej we Wrocławiu. Choć uczą się na dwie zmiany, w szkole nie mogą zjeść obiadu, nie ma tu nawet sklepiku. Gdy skarga trafiła do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, w ratuszu usłyszeli że mogą sobie kupić paluszki albo chrupki.
W technikum przy Skwierzyńskiej uczy się prawie 1000 uczniów. Ich losem zainteresowała się nowa wrocławska radna z rządzącej Wrocławiem Koalicji Obywatelskiej. To ona napisała do prezydenta Jacka Sutryka. – W Technikum nr 15 od dłuższego czasu brakuje stołówki, nie zapewniono również alternatywy w postaci sklepiku lub firmy cateringowej. Uczniowie mają zajęcia w systemie zmianowym, wielu z nich kończy lekcje wieczorem. Brak systematycznego i długoterminowego zapewnienia głównego posiłku (obiad) odbija się na kondycji uczniów, ich zdrowiu, na koncentracji – podkreśla Duchnowska. I pyta: – W jaki sposób zostanie rozwiązany problem z zapewnieniem dostępu do posiłków
Choć sprawa jest poważna, radna niewiele wskórała. – Wszystkie pomieszczenia szkoły są wykorzystywane na cele dydaktyczne. Jest to
konsekwencja wydłużenia etapu edukacyjnego w technikum z 4 do 5 lat oraz związane z koniecznością przyjęcia do szkół ponadpodstawowych dwóch tzw. „półtora roczników”. Nie ma możliwości organizacyjnych na zmianę przeznaczenia jednego z pomieszczeń np. na stołówkę lub sklepik – usłyszała w odpowiedzi od Jarosława Delewskiego, dyrektora departamentu edukacji w urzędzie miejskim. Dalej dyrektor przekonuje, że “dostęp do produktów spożywczych jest zapewniony w szkole przez automaty vendingowe”. – Można w nich zakupić np. chrupki zbożowe, paluszki, wafle ryżowe, musy owocowe, wodę mineralną, soki przecierowe – wylicza urzędnik.
– Dyrektor szkoły zadeklarowała możliwość podjęcia współpracy z firmą cateringową oraz przygotowania pomieszczenia przeznaczonego do spożywania posiłków tak szybko, jak to będzie możliwe – dodaje dyrektor. Terminów nie podaje.






